fot. Secondo Pia, odkrywca wizerunku Jezusa na Całunie Turyńskim (1898)
Badania całunu zaczęto już pod koniec XIX wieku. Analizy były prowadzone przy pomocy większości znanych technik chemicznych, fizycznych i optycznych. Wyniki niemal wszystkich badań, zarówno wspierających tezę o autentyczności, jak i o fałszerstwie całunu, były wielokrotnie kwestionowane; podważano także publikacje kwestionujące poszczególne badania. Ponadto dostępność całunu do badań jest ograniczona ze względu na jego unikatowy charakter.
Pierwsze zainteresowanie poszukiwaniem naukowych dowodów na autentyczność całunu wywołały zdjęcia wykonane przez adwokata Secondo Pia w 1898 roku. Zadanie udowodnienia fałszerstwa powierzono Yvesowi Delage, „znanemu antyklerykałowi”[7]. W 1902 orzekł on po gruntownych badaniach, iż prawdopodobieństwo tego, że całun nie pochodził od ciała Chrystusa, wynosi na 1 do 10 mld. Powiedział też, że „szczegóły anatomiczne postaci, jak i ślady ran na płótnie są z punktu widzenia medycyny zbyt dokładne, by mogły być dziełem malarza”[7].
Kolejne zdjęcia wykonał Giuseppe Enrie w roku 1931.
Porównanie wizerunku Jezusa na Całunie oraz monecie z czasów cesarza Justyniana z VIII wieku
Pierwsza syndologiczna konferencja naukowa odbyła się latem 1939 w Turynie. Wystąpili podczas niej profesorowie medycyny Ruggero Romanese i Giovanni Judica Cordiglia. Obaj stwierdzili niezależnie, że:
na całunie znajduje się odbicie przedstawiające człowieka uśmierconego na skutek okrutnej męki
wykluczyli, by wizerunek mógł być dziełem średniowiecznego malarza.
Z kolei prof. Pierre Barbet udowodnił, że płótno odzwierciedla wszelkie cechy anatomiczne i fizjologiczne umierającego człowieka, które nie były znane ludziom w minionych stuleciach[7]. Ustalił on, jeszcze przed II wojną światową, że Jezus został ukrzyżowany przez przybicie gwoździami do belki nie dłoni, lecz nadgarstków. Potwierdzili to później inni lekarze, między innymi Pierluigi Baima Bollone, Lamberto Coppini, Frederick Zugibe. Rany po gwoździach na całunie widoczne są na nadgarstkach, a nie na dłoniach. Gdyby całun był średniowiecznym falsyfikatem – stwierdzili lekarze – to fałszerze musieliby umieścić rany od gwoździ na dłoniach, a nie na przegubach skazańca. Tak bowiem wyobrażano sobie wówczas ukrzyżowanie, co widać na wielu obrazach z tamtej epoki[7].
źródło: wikiepdia
Templariusze chronili Całun Turyński, www.polskatimes.pl.
Grzegorz Górny, Świadkowie tajemnicy. Rosikon press, Warszawa 2012, s. 42.
Grzegorz Górny, Świadkowie tajemnicy. Rosikon press, Warszawa 2012.
Das Grabtuch von Turin.
